Najnowsze komentarze

III Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski.

Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres.

Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce:

1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania?

2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki?

3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych?

Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie.

II Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza.

Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania:

1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem?
Jakie były Pana/Pani refleksje związane z lekturą książek Mackiewicza?

2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie?

3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku?

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału.

Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność?

2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej?

3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze?

4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin?

5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony?

6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku:

Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012!

Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012?


Stary chrzan


Zenon odrutowany

Zapytałem p. Redaktora, kto jego zdaniem, mógłby być autorem następujących słów:

Wyżywanie się w pseudo-indywidualizmach, w zaciętej nieraz nawet dyskusji, ale wewnątrz odrutowanej myśli, obstawionej wieżyczkami „tabu”, stwarza fatalne złudzenie ruchu, podczas gdy w rzeczywistości pogłębia tylko zastój.

Nie wiedział.  A usłyszawszy nazwisko, długo się wypierał i wykręcał (jak piskorz), wypuczał się i wyślizgiwał z rąk (jak węgorz oleisty), zarzekał się i powtarzał z nabożeństwem słowa w rodzaju „nieprawdą jest jakobym uważał się”, a potem że „pamięć nie ta!”, aż popadł w rozgoryczone milczenie.  Cóż począć, to prawda, nie jest znawcą Józefa Mackiewicza, lecz cytat powyższy zaczerpnąłem z tomu, w którym na odwrocie karty tytułowej stoi jak byk napisane w języku obcym: Articles 1960-1967 selected by Michał Bąkowski.  P. Redaktor we własnej osobie, ułożył wybór, ale błędem byłoby wyciągać z tego prostego faktu wniosek, że przeczytał.  Niechaj ułomną pamięć p. Redaktora pokryje wielkoduszna niepamięć czytelnika.  Mniejsza, że w zaciętej nieraz dyskusji pogłębia tylko zastój, mniejsza, że wyżywa się w pseudo-indywidualizmie, skoro dzisiaj, o wiele bardziej niż w czasach Mackiewicza, żyjemy w myślowym obozie koncentracyjnym.  Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Nihil

Wygląd zamachowca wprowadził do rodzącego się terroryzmu nowy element niesamowitości – był tak zwyczajny, tak dalece niknął w tłumie, że stary szynel Karakozowa, armiak, nabrał cech przebrania, był jak kamuflaż.  W rezultacie, wróg stał się zjawą.  Nie było odtąd szlachetnych pojedynków, wypowiadania wojny i stawania w szranki.  Wróg nie stał „po drugiej stronie”, nawet nie na barykadzie, jak w Paryżu, ale tuż obok, pojawiał się i znikał.  W ten sposób, trafnie zauważa Verhoeven, całe życie publiczne Rosji uległo upolitycznieniu.  Dodajmy tu na marginesie, że tak rozumiany terroryzm jest częścią innego fenomenu XIX wieku – partyzanta.  Terrorysta i partyzant, zdominowali odtąd wszystkie konflikty, terroryzm jest częścią teorii niesymetrycznej wojny.  Sowieccy historycy nie zauważyli tego aspektu sprawy Karakozowa, ponieważ uznali raz na zawsze, że jego zamach był anachronizmem, pojawił się za wcześnie. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Szanowny i Drogi Panie Michale,

Gdyby lagę, którą się Pan zamierzył w ramach kontynuowania recenzji moich najświeższych oglądów – podaną tym razem pod tytułem Tupik raz jeszcze – ostrugać z kory retoryki ping-ponga i wycieczek-zaczepek, dzielenia włosa na czworo i „rozkminiania” znaczeń poszczególnych wyrazów, pozostaną z maczugi raptem trzy trzcinki. „Demoniczny sarkazm” Dostojewskiego, Byrona, czy Hawthorne’a, na którym się Pan wzoruje uczyni niewątpliwie i Pana ironiczne polemiki „kapitalną lekturą”, lecz mniej wyziera z nich niestety „treści spoza formy drwin”. Zatem oto wydestylowana trójka Pańskich najkonkretniejszych zarzutów: Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Michał Bąkowski


Tupik raz jeszcze

Drogi Panie Pawle,

Smutno mi, iż naraziłem Pana na tyle spłycania, że zabrakło mi pewnej podstawowej uprzejmości, że kryję zaklęcie pt. „nie zgadzam się” za rzekomym tylko „nie rozumiem”, że buduję zarzuty i nie buduję, że jestem spłoszony.  Na spłycanie nie mam rady.  W bezustannym popłochu, nic, tylko spłycam, drwię, ślizgam się spłoszony po powierzchni, zamiast tam sięgać, gdzie wzrok nie sięga, więc tu już nic się nie poradzi (ale przynajmniej nie grozi mi zatonięcie).  Rzadko kiedy miewam jednak kłopoty z wyrażeniem swego votum separatum; wypowiedzenie stanowczego „nie zgadzam się” przychodzi mi nad wyraz łatwo, trudno mi więc zaakceptować, jakobym skrywał się za brakiem zdolności pojęciowych po to tylko, by przerzucić ciężar przeprowadzenia dowodu na Pańską stronę. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Friends… do they know what I mean?
Exiles, King Crimson, 1973.

 Szanowny i Drogi Panie Michale,

Przekonywała Barbara Toporska w Liście do Redakcji „Kultury”, w 1972 roku: „Wydaje mi się, że krytyka literacka powinna przestrzegać zawsze dwóch reguł: Mierzyć dzieło według dobrze odczytanych zamierzeń autora. Klasyfikować utwór albo samą jego koncepcję, na podstawie jasno przedstawionych kryteriów”. Skupmy się na pierwszym wzorze: „dobrze odczytanych zamierzeniach”. W liście Emigracja jako obłęd podważa Pan interpretacje, które zaproponowałem w artykułach Pół wieku w „tupiku”. Już jednak wybór nagłówka zdradza zaniechanie w „dobrym odczytaniu”. Jeśli koniecznie trzeba wprowadzać spłycanie przekazu, lepszy byłby Antykomunizm (odbierany) jako obłęd. A nie tylko tej materii cykl dotknął. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Michał Bąkowski


Emigracja jako obłęd

Drogi Panie Pawle,

Wyznaję, że z czasem coraz mniej rozumiałem myśl przewodnią Pańskiego cyklu o tupiku.  Pisze Pan o romantyzmie, o „świętości opętania” i „utożsamienia obłędu z iluminacją” i łączy Pan takie wariactwo z emigracją jako taką.  Ale czy to jest słuszne? Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Kultywujmy „pomięszaną” strukturę wypowiedzi, gdyż temat do niej zobowiązuje, lecz i kilka spraw trzeba koniecznie domówić. Znowu zacznijmy od początku: z dawien dawna gromadzę teksty, relacje i dane dokumentując tułacze fazy obłąkania. Bez trudu przyjdzie więc raz jeszcze (w omalże sensacyjnym tonie) zainaugurować końcowy „tupiku” odcinek. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Rachmietow i Raskolnikow

Sylwetka rewolucjonisty namalowana przez sprawę Karakozowa wydaje się nam wszystkim znana.  Rozpoznajemy w niej Nieczajewa, Sawinkowa, może nawet Lenina, i tylu, tylu innych; dostrzegamy najgłębszą konspirację i bezkompromisowe poświęcenie.  Dla Rosjan w 1866 roku taka postawa była niespodzianką, ale nie była zupełnie nieznana.  Wzorcem był bohater powieści Czernyszewskiego, fikcyjny Rachmietow, i wyrok sądowy otwarcie wskazywał na zgubny wpływ Co robić? na podsądnych.  Należy podkreślić, że sam Karakozow wydawał się jak najodleglejszy od Rachmietowa, ale radykalizm Piekła zdecydowanie nawiązywał do tego „ideału”.  Rachmietow był „rygorystą”.  Odmawiał sobie ludzkich przyjemności; przez ascezę, dyscyplinę i samodoskonalenie przygotowywał się do swego „osobliwego grzechu” (choć z pewnego punktu widzenia, jak argumentuje Verhoeven, już sam rygoryzm jest tym grzechem).  Był makjawelicznym utylitarystą, i ateistycznym altruistą.  Rachmietow miał być przykładem, idealnym wzorcem, jak Sokrates, jak Katon, nawet Chrystus.  Dziwak-Karakozow w ogóle nie przypominał Rachmietowa, a któryś z podsądnych powiedział podczas procesu, że tylko wariat mógłby naśladować taki wzór.  Karakozow był o wiele bardziej podobny do innej postaci literackiej, która nie mogła mieć na niego wpływu – wyglądał zupełnie jak Rodia Raskolnikow. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Następuje nieuchronnie etap „szaleństwa” polegający na rozpowszechnianiu pism, których nikt nie chce drukować (Józef Mackiewicz do Borysa Kowerdy, styczeń 1980: „Ostatnio zerwałem z «Wiadomościami», które przeszły całkowicie z antykomunizmu na «dysydenckość»”). Zawiadamia Janusza Kowalewskiego w 1976 roku: „Ja napisałem broszurę, ale nie mam pieniędzy wydać nawet na powielaczu”. Uściśli Sergiuszowi Woyciechowskiemu, iż „opracowanie strategii, taktyki, techniki i momentu wyboru […] walki, środków etc. etc.” – nie leży w jej zakresie. W 1961 roku, gdy zamierzał Zwycięstwo prowokacji, sprawy wyglądały inaczej. Informował z humorem Stasysa Lozoraitisa, że chce „wystąpić z książką polityczną na własne ryzyko”: „Ale ryzyko duże (finansowe) i odbywam ze sobą, jak powiadają, «żydowski pojedynek», to jest: biję się z myślami”.

Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu


Co to się stało z nami,
Czy z nimi? Czy z całym światem?
Ktoś z nas zwariował – ale
Kto? Kto jest wariatem?
Marian Hemar, 1955

Od Bedlam do Mabledonu

Jan Bielatowicz obnaża w „Wiadomościach”, w 1962 roku realia londyńskiego Domu Pisarzy, wolnościowej odtrutki na „wyspy komunistycznego szczęścia” ZLP: Krupniczą w Krakowie, Kościuszki/Mickiewicza w Łodzi czy Iwicką w stolicy: „Pewnego wieczoru policja angielska przywiozła szaleńca, który miotał polskie wyzwiska pod adresem tubylców na stacji Victoria”. Z dozą czarnego humoru kronikarz uogólnia: „Drogi z Finczlejowa wywiodły sześcioro mieszkańców na cmentarz, a troje do «asylum»”. Dwanaście lat wcześniej, w przesyłce do Zofii Josztowej zwierzy się bywalec niesamowitego dworu przy Finchley Road, że jest „wręcz piekielnie zapracowany”, bo artykuły dla „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” sprowadzają „lawinę listów, nie zawsze przyjemnych”. Dlaczego? Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Czy terroryzm wyrósł z reakcji caratu na zamach Karakozowa?

Czy rzeczywiście można wywieść czyn Luigi Mangione ze sprawy Karakozowa?  Czy zabójstwo Charlie Kirka naprawdę da się połączyć z nieudanym zamachem, w świecie tak odmiennym od naszego, jak szlachetna partia szachów różni się od śmiercionośnej wersji cymbergaja?  Powróćmy do Dymitra Karakozowa i jego zamachu. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Kochałam dwie dziewczynki Halkę i Idalkę.  Zawsze o nich myślę jak o własnych, chociaż to nie jest prawda, Idalkę chciałam sobie przyłatać i przywłaszczyć, ledwo starczyło czasu na fastrygę, fastryga się wypruła.  I takie moje macierzyństwo…

Barbara Toporska widziała po raz ostatni Idalię Żyłowską, młodszą córkę swego męża, podczas wojny.  Kontakt się urwał, kiedy Mackiewiczowie wyjechali z Wilna i „fastryga się wypruła”, ale tym życiowym okolicznościom, tak charakterystycznym dla XX wieku, zawdzięczamy wspaniały tom korespondencji między Barbarą i Idalią. * Odnalazły się długo po wojnie, dopiero w połowie lat 60., kiedy Toporska była już po pierwszej operacji raka.  „Filozof powiedział, że szczęście jest nauczeniem się lekcji umierania”, napisała w odpowiedzi na pytanie, czy jest szczęśliwa. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Doszliśmy do rozstajnych dróg w rozważaniach nad profetyzmem Fiodora Dostojewskiego.  Będziemy więc musieli zrobić objezdkę (jakby powiedziano przed wojną na wschodnich obszarach Rzeczypospolitej): spojrzeć na sprawę Karakozowa z kilku punktów widzenia, gdzie przewodnikiem będzie nam Claudia Verhoeven, i przyjrzeć się zdumiewającym paralelom między sprawą Pietraszewców, w której Dostojewski otrzymał wyrok śmierci, a sprawą Karakozowa; ale zanim się tym zajmiemy, dokonamy przeglądu strasznego spadku pozostawionego nam przez rosyjskich zamachowców, iluminowanych przez wzniosłe idee i najlepsze intencje, a zatem wyskoczymy naprzód w czasie, zanim powrócimy do Karakozowa. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Wyznaję, że mam kłopoty z terminem „romantyzm”.  Romantyzm nie jest koncepcją filozoficzną ani polityczną ideologią; nie jest ruchem artystycznym, kulturalnym ani tym bardziej politycznym.  Był reakcją na autentyczny ruch oświeceniowy, a w rezultacie stał się raczej czymś w rodzaju twórczego nurtu, w którym zbiegają się muzyka, sztuki plastyczne, literatura i filozofia, ale nade wszystko poezja.  Wielu było wprawdzie romantycznych prozaików – siostry Brontë i Victor Hugo, Walter Scott i Edgar Allan Poe – ale żaden inny okres historyczny nie został zdominowany do takiego stopnia przez poetów.  Dante czy Szekspir nie ustępowali im wielkością, ale nie otrzymali jeszcze za życia tak wyniosłego statusu jak Puszkin i Byron, Goethe i Mickiewicz.  Nie byli wyniesieni na piedestały i narodowe ołtarze. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Michał Bąkowski


Sen Raskolnikowa Część VII

Ruletka mordu

W 1864 roku, w odstępie kilku miesięcy, zmarła żona Dostojewskiego i jego ukochany brat, Michaił, ale w tym samym mniej więcej czasie flirtował z młodziutką arystokratką polskiego pochodzenia, Anną Korwin-Krukowską, i z Apolonią Susłową.  Po publikacji Notatek z podziemia, zaczął pisać nową powieść, pt. Pijacy.  Główny bohater żyje w nędzy, żona go bije, córka poszła na ulicę, dzieci głodują – a on pije.  Monolog pijaka w karczmie stał się zaczątkiem postaci Marmieładowa w Zbrodni i karze.  Pani Marmieładowa wzorowana jest na żonie pisarza, a Aniuta i Polina stały się pierwowzorami Agłai i Nastazji Filipowny w Idiocie.  Upadło jego pismo, Epocha, założone z bratem; był zadłużony na dziesiątki tysięcy rubli, więc co zrobił?  Przejął opiekę nad Paszą, swym pasierbem, i nad całą rodziną Miszy; przyjął także pełną odpowiedzialność za długi brata.  Jak wiadomo, nie miał pojęcia o interesach, toteż musiał wkrótce uchodzić z Rosji przed wierzycielami, ale… nadzieję pokładał w niezawodnym systemie gry w ruletkę, który przynieść mu miał niezmierzone bogactwa – był pewien, że zdoła zdobyć fundusze w Wiesbaden.  Straciwszy wszystko przy stołach gry, pogrążony w długach, przeczytał historię raskolnika, Czystowa, który zamordował siekierą kucharkę i praczkę.  Siedzieli sobie we trójkę, żłopali gorzałkę, zagryzając kwaszonymi ogórkami.  Kiedy kucharka poszła do spiżarni po więcej wiktuałów, zatłukł praczkę przy pomocy schowanej pod połą siekiery. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Wróćmy do Marka Zaleskiego, który w Gazecie Wyborczej intonuje: „Orfeusz z tytułowego eseju wydanego przez Giedroycia tomu…”[1]. Zdążyliśmy się chwilę wcześniej dowiedzieć, że to „Redaktor” (tytułowany niezmiennie przez duże „R” – wyróżnienie stosowane zwykle do tego tylko nakładcy) wezwał do subskrypcji, czym – jeśli dobrze rozumiemy – w oczach Wyborczej uświęcił tę książkę.

„Giedr” i „Grydz”

A w którym miejscu wyobraźnia staje się chora, tego nie wiemy.
Józef Wittlin, 1966[2].

W Słowie wstępnym do aktualnego wydania Orfeusza w piekle XX wieku Katarzyna Szewczyk-Haake dotrzymuje kroku w uroczystej ocenie: „Rangę tej eseistyce nadała decyzja Jerzego Giedroycia, który w 1963 roku doprowadził do opublikowania […] zbioru”[3]. Skoro zostaliśmy wciągnięci w statystykę, zlustrujmy, ile tekstów z Wiadomości zmieściło się w Orfeuszu…, a ile z Kultury? W tej dyscyplinie dodatkowej wynik wyraża się relacją siedmiu do ośmiu. Niewielka to przewaga „Paryża” nad „Londynem”, lecz jeśli policzymy i Puste słowa z Wiadomości Polskich w 1942 roku[4] – osiągniemy rzetelny remis.

Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Dariusz Rohnka


Ład demobolszewicki

Prawie każda rzeczywistość, aczkolwiek ma swoje niezmienne prawa,
zawsze niemal jest jednak niewiarygodna i nieprawdopodobna.

Fiodor Dostojewski

Gdy zaczynam pisać jest czwartek 14 sierpnia, 29 godzin przed wyczekiwanym spotkaniem Putin — Trump. Gdy zapiszę ostatnią frazę najpewniej będzie sobota, 16, kilka godzin po świtaniu. Przez ten czas powstrzymam się od przeglądania bieżących informacji z alaskijskiego Anchorage. Glob zatrzyma się dla mnie na niemal dwie doby. Nie będę w tym czasie antycypował efektów jutrzejszego wydarzenia. Zagłębię się w historię, by po raz kolejny zmierzyć się z pytaniem, czy owa nauka czegokolwiek nas uczy. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Wittlin. „Józio”… Brzmiało to nazwisko dla mnie zawsze zupełnie bezzębnie. Bezpazurnie. Pragier, Wraga, Bregman! O! Oni szczerzyli kły, strażnicy rodzimego sztandaru. Wittlin tlił się ledwie: nie grzmiał, nie warował, nie tryskał. Nie buchał choćby wątłym płomieniem. Już w 1933 roku zadziwi aksamitnym głaskaniem Sowietów, „każdą pozytywną zdobycz tego ustroju” wita „ze szczerą sympatią”.

I tu i tam przecież „obywateli jednego państwa będących zwolennikami ustroju drugiego” – „zamyka się do kryminału”. Cha-cha. W ankiecie Wiadomości Literackich usprawiedliwia dalej eksperymentatorów, wiele wybaczy ich młodości, dystansującej „ludzi ze starego świata”. (Nie lubię nawet cienia podobnych słów.) Rok później głosi, że „Syberia pod panowaniem Sowietów staje się ziemią cywilizowaną”, że nastąpił „ostateczny rozrachunek polski z Sybirem”. Wzywa, by tropiący zmarzłe ślady Marszałka major Lepecki w imieniu narodu zawiózł Sybirowi przebaczenie[1]. Jakże przedwczesne!

teksty rozproszone

Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Od Edgara Allana Poe, przez Dygata, ku Świetlanej Przyszłości

Być może publikacja Co robić? miała jakiś wpływ na Notatki z podziemia, ale źródeł Podziemnego Człowieka, jako osobowości, można dopatrywać się gdzie indziej.  W pierwszym numerze swego pisma, Wremia, opublikował Dostojewski przekład opowiadań Edgara Allana Poe, a wśród nich był Czarny kot.

I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mię do upadku, zjawił się duch Przekory.  Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy.  A jednak wierzę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca — jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka.  Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać?  Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie, że jest to — Prawo?  Powtarzam — ów duch przekory przyczynił się do ostatecznego mego upadku. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Co robić?

Notatki z podziemia miały być rzekomo „twórczą odpowiedzią” na powieść Nikołaja Czernyszewskiego pod leninowskim tytułem, Co robić?  Jest to hipoteza warta falsyfikacji.

W kilka miesięcy po uwłaszczeniu chłopów w 1861 roku, pojawiły się w Petersburgu anonimowe ulotki, nawołujące do mordowania właścicieli ziemskich i podziału ziemi.  Poczęły wybuchać pożary, które władze tłumaczyły podpaleniem.  Wzywanie „chłopów do siekier” oburzyło Dostojewskiego, ale przeraziła go ulotka przyczepiona do klamki jego drzwi, w której nawoływano do plądrowania klasztorów, zniesienia małżeństwa i do marszu na Pałac Zimowy.  Ogarnięty paniką, pisarz pobiegł do Czernyszewskiego.  Mamy relacje na temat tego spotkania z obu stron: znamy je z notatki Czernyszewskiego i wspomnienia w Dzienniku pisarzaCzytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

W styczniu 1956 Józef Mackiewicz wystosował list do Józefa Olechnowicza, właściciela emigracyjnego wydawnictwa Orbis, z propozycją memoriału do przedstawienia „odnośnym czynnikom amerykańskim”.  Słysząc o sukcesach tzw. akcji balonikowej, proponował przerzucanie poza Żelazną Kurtynę „poważnego materiału literacko-książkowego” zamiast „balastu” ulotek.  Doceniał rolę ulotek w wojnie propagandowej, ale widział też ograniczenia doraźnej propagandy.  Chroniczny brak autentycznej twórczości pod sowietami tworzył lukę, którą wypełnić mogła książka emigracyjna.  We wszystkich krajach pod sowieckimi rządami coraz większego znaczenia nabierał czarny rynek, a czarnorynkowe metody kolportażu nadawałyby się idealnie dla rozpowszechniania zrzucanych książek.  W ten sposób emigracja mogłaby trafić do wygłodzonego czytelnika, łaknącego dobrej literatury. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Dariusz Rohnka


Siła Ducha

Onegdaj zabrałem się za ścięcie ponad kolana wyrosłej trawy. Niechętnie, z ociąganiem, w pełnej zgodzie z rutyną życia. Równie jak ja, nie cierpiący warkotu kosiarki Gamoń, kot, uciekł z wyciągniętym ogonem w nieznanym kierunku, moje osobiste myśli ochoczo podążyły jego tropem. Bóg z nimi. W głowie pozostała zaledwie jedna, uczepiwszy się dlaczegoś myślowego zwoju: „Dokładnie za tydzień, w środę, pojadę do Warszawy… pożegnać przyjaciela”. Przystanąłem na moment pod wykręconym bez miłosierdzia konarem jabłoni, z gałęziami oblepionymi niedojrzałym jeszcze owocem. Uniosłem dłoń, otarłem wierzchem spotniałe czoło. W tamtej dokładnie chwili, w promieniach wysoko nad horyzontem tkwiącego słońca, w bezgłośnym morzu nieporuszonej zieleni, zmroziła mnie refleksja – Andrzej Dajewski nie żyje. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu
Redakcja


Tylko, broń Boże, nie strzelać do bolszewików!
Tylko, broń Boże, żadnej akcji antybolszewickiej!

Mackiewicz przytaczał rosyjskie przysłowie „jeden w polu to nie wojownik”:

Na trzydzieści z czymś milionów moich rodaków Polaków, łącznie z emigracją, znam tylko jednego, który się ośmiela głośno powiedzieć: jestem kontrrewolucjonistą. To ja, sam jeden… Ale pytają mnie ludzie: Czyż „jeden w polu to wojownik‟? – Podobno nie. Ale a nuż! A nuż, wbrew porzekadłu, zdarzy się cud… Zwłaszcza, jeżeli z pomocą Boską. Czytaj więcej ->



Prześlij znajomemu

Zapraszamy na spotkanie autorskie z Jackiem Szczyrbą,
które odbędzie się 1 czerwca 2025 roku o godz. 20:30
w Miejskim Domu Kultury w Sulejówku.



Prześlij znajomemu



Language

Książki Wydawnictwa Podziemnego:


Zamów tutaj.

Wysyłka gratis!

Jacek Szczyrba

Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.

H
1946. Powieść.